Kolejny wpis przygotowała Mira U., która na książkę JA trenera rozwoju osobistego Tadeusza Niwińskiego natknęła się dość późno - w wieku przedemerytalnym. Ale – jak mówi przysłowie – lepiej późno niż wcale. Znam Mirkę osobiście i choć w swojej
wypowiedzi nie pochwaliła się
szczegółowo, jakie marzenia zrealizowała,
ja zdradzę choć kilka: śpiewała z chórem żydowskim Clil w Sali Kongresowej Pałacu Kultury (i nie tylko tam), nauczyła się robić piękne zdjęcia oraz
tworzyć strony internetowe. Poza tym jest ciepłą, uśmiechniętą, pełną pasji
osobą, babcią czworga wnucząt (w tym maturzysty). Mirka prowadzi też własną stronę internetową: http://www.ulubiona.jupe.pl/nowa/index.php/dla-siebie/pozytywnie. Czy
wiele mamy takich emerytek?
Ale oddaję głos samej Mirce - oto jej wypowiedź:
Kiedyś, zupełnie
przypadkowo znalazłam się na promocji książki p. Tadeusza Niwińskiego pt. JA. Muszę
przyznać, że to był szok. Szok w pozytywnym znaczeniu tego słowa. To co wtedy
usłyszałam spowodowało, że uświadomiłam
sobie, że Ja to ja, mój najlepszy przyjaciel, o którego powinnam dbać i go pielęgnować.






